December’s heart

We are not used to treat months, the abstract words, as living creatures.

But if we could simply use our imagination…

What traits of character would it posses?

Would it be warm, kind, sensitive, jolly

… a colourful book of life

Full of beautiful memories, love, friendships, peace, freedom and smile.

Or would it be cold and insensitive as winter itself?

For me, it’s always a personification of something good that lasts in our souls even if long time forgotten.

How your December looks like?

Happy moments

 Daddy do you remember our winter days…

Snow falling, crunchy sound under our feet

I was sitting on the sleigh and you were pulling me.

That was so long ago.

Do you remember our strolls… together

You were always faster than I.

And on Christmas time..

we were decorating the Christams tree… with jolly anticipation.

Now you are no longer here and only memories remained.

So many words unspoken, no happy moments shared, no sorrows divided.

Always too little time for the most important things…

And so much spent on the trifle ones.

Only later we realise there’s any left.

© Agnieszka Kin

Moc słów

Jedno słowo

potrafi otworzyć duszę

 i wydobyć na światło dzienne nasze

marzenia, plany i nadzieje.

A może sekrety, niegodziwości i uprzedzenia.

 

SŁOWO jest naszym oknem na świat !!!

Jednak w potoku słów tak łatwo nam się zatracić,

zgubić własną drogę,

utracić tożsamość,

zapomnieć kim się jest…

w tym milionie wykreowanych przez nas światów.

Stać się kimś innym,

ukryć się pod maską,

lub tak po prostu…

pozostać nieodgadnionym.

© Agnieszka Kin

Grudzień – jaki on jest. Pytania i odpowiedzi.

1 grudzień 2012 roku. Stało się. Rozpoczynamy ostatni miesiąc w roku kalendarzowym. Nie wiemy jeszcze jaki on będzie, ale możemy w przybliżeniu określić jaki bywa. No może poza ekstremalnymi wydarzeniami. Takimi, które się czasem zdarzają, a których nie potrafimy w żaden sposób przewidzieć. Więc jaki właściwie jest grudzień? Pytanie to można uznać za banalnie proste w zależności od tego, jak postrzega się świat…. i odbiera przepływające dni. Dla mnie jest to miesiąc o „dwóch twarzach”. Z jednej strony określa go sytuacja meteorologiczna. Zaczyna padać śnieg i robi się coraz zimniej (oj, jak ja nie lubię tego chłodu). Chociaż ktoś mógłby stwierdzić, że przecież taka sytuacja jest zdeterminowana przez położenie geograficzne i są miejsca na świecie, w których jest ciepło i świeci słońce. Z tego też powodu nie można być aż tak stronniczym! Jednak przyjęłam polski punkt widzenia. Może nie najlepszy, bo trochę „egocentryczny” – „polsko- i europocentryczny”, ale trafnie oddający sytuację. W końcu, położenia kraju na mapie się nie wybiera. I nijak nie można tego zmienić 😉

Ale skończmy z tymi dygresjami i powróćmy do tematu przewodniego. Jaki jest grudzień? Wiemy już, że nie do końca sympatyczny jeżeli chodzi o pogodę. Jednak z drugiej strony, trudno sobie wyobrazić jego końcówkę bez śniegu (lub też święta pod palmami? Dość specyficzne.). Świat wtedy wygląda tak bajecznie. Poza tym trzeba podkreślić, że jest to tylko jedna strona medalu. Druga twarz grudnia jest zgoła odmienna. Dlaczego? Przede wszystkim jest to miesiąc, który przywodzi na myśl Święta Bożego Narodzenia. A te kojarzą nam się z miłymi chwilami. Charakteryzują się niepowtarzalną atmosferą i spędzamy je w gronie rodziny. A to ma duże znaczenie dla nas osobiście… jak i dla ocieplenia wizerunku grudnia 😉 Chociaż nie dla wszystkich rodzinne święta to pocieszająca perspektywa. Zwłaszcza jeżeli razem z nami do stołu zasiada, ktoś kogo niespecjalnie darzymy sympatią np. jeden z wścibskich i wszystko wiedzących członków naszej rodziny. Mimo to, należy założyć, że jest to czas jakiego wyczekujemy z utęsknieniem (już od  dzieciństwa – a może szczególnie wtedy). Mamy okazję doświadczyć ciepła i wielu wspaniałych uczuć w środku zimy. Miłości, radości, spokoju, odradzającej się nadziei… nadchodzącej wraz z nowym rokiem. Święta sprawiają, że stajemy się lepszymi ludźmi. A może po prostu, w tym czasie szczególnie przypominamy sobie o łączącej nas bliskości i chcemy ją mocniej wyrazić. Nie poprzez prezenty, ale poprzez prawdziwe przebywanie ze sobą nawzajem, poświęcenie czasu, którego tak często nam brakuje, magię kolęd i serdecznych życzeń. Święta Bożego Narodzenia są niejako rekompensatą za wszelkie problemy stwarzane nam przez aurę. I pięknym dopełnieniem końca roku. To dla tej wspólnoty, rzucamy wszystko i zjeżdżamy się z krańców świata do domu. Bo w grudniu właśnie tam znajduję się centrum naszego świata.